Moja historia - madzia
Na tą chwilę jestem bardzo zadowolona z tego co zrobiłam, aby utrzymać zgrabną sylwetkę. Odkąd schudłam jestem pewna siebie i mogę z uśmiechem na twarzy powiedzieć, że jestem atrakcyjna i mam niezłą figurę. ALE nie zawsze tak było! Dziś jestem dojrzałą kobietą i
potrafiłam sobie uświadomić, że nie mam powodów, aby mieć tyle kompleksów.
Przeżyłam swoją małą traumę w liceum. Nigdy nie byłam chuda, zawsze miałam nadprogramowe kilogramy. Miałam dużo znajomych, ale nie mogłam sobie znaleźć chłopaka. Jeden z przeciwnej klasy bardzo mi się podobał, znaliśmy się dobrze, często rozmawialiśmy. Miałam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Mieliśmy szkolną dyskotekę, fajnie się bawiliśmy. Byłam cała w skowronkach, myślałam że zostaniemy parą dopóki nie usłyszałam przez przypadek jak się śmiali z kolegą, że on na pewno nie będzie ze mną chodzić, bo w jego typie są zgrabniaki a nie grubaski. Umarłam wtedy. Ciężko to opisać.
Na początku głodziłam się, ale szybko dopadał mnie taki głód - zazwyczaj w nocy, że napadałam na lodówkę. Chciało mi się płakać, że jestem beznadziejna, że nawet diety nie potrafię utrzymać. Nawet przez myśl mi przechodziło, aby wymiotować, ale aż taka głupia nie
byłam !
Moim oparciem okazała się pani z WF-u. Zawsze lubiłam sport, nawet nieźle grałam z kosza czy siatkówkę, ale szybko się męczyłam. Podczas mojego załamania wuefistka zauważyła, że coś jest nie tak. Powiedziałam jej, że chcę wreszcie schudnąć. Od tamtej pory dostałam od niej dużo rad jak ćwiczyć. Nawet prowadziła inaczej zajęcia, aby poprawić nasze kondycje i figury ;) Byłam wykończona. Codziennie ćwiczyłam, w dni w które nie miałam w-fu biegałam. Na początku było to tylko 15 minut, ale sukcesywnie przedłużałam dystans. Bieganie naprawdę pomaga, choć nie bardzo za nim przepadam. Gdy udało mi się osiągnąć wagę o jakiej marzyłam, praktycznie beż stosowania rygorystycznej diety byłam najszczęśliwsza
osobą na świecie. Trwało to prawie 2 lata, więc wiedziałam że łatwiej uda mi się utrzymać wagę. Na studiach trochę opuściłam się w ćwiczeniach, zmieniłam nawyki żywieniowe i zaczęłam zauważać, że rośnie mi brzuch i ledwo zapinam spodnie.
Wtedy wiedziałam, że muszę się cały czas pilnować i to jest klucz do mojego sukcesu.
W tej chwili ćwiczę regularnie 3 razy w tygodniu po godzinkę. Nie jem po 19, w ciągu dnia jem max 1 kromkę chleba i unikam ziemniaków. Wszystko - tyle wystarczy. Aaaaa no i słodycze jem tylko w niedzielę. (To mój ulubiony dzień w tygodniu). Moje BMI to 22.
Każdy może schudnąć, ważne jest aby utrzymać wagę na odpowiednim poziomie. Mi się udaje już parę lat - trzeba tylko wierzyć w siebie i troszkę się postarać ;)





