Moja historia - liidzia
Wyzwania - każde z nich jest inne, jedne dają nam większą satysfakcję, drugie mniejszą. W moim życiu było parę takich, chciałabym podzielić się z Wami jednym z nich.
Jeszcze pół roku temu borykałam się z problemem znacznej nadwagi. Aż pewnego dnia rzuciłam sobie wyzwanie: "Schudnąć kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilo". Na początku było bardzo trudno. Staram się jeść połowę mniej i zrezygnować ze słodyczy, które otaczały mnie na każdym kroku. Miałam parę momentów, w których miałam ochotę rzucić to wszystko i zjeść litrowe lody oglądając ulubioną komedię.
Na szczęście miałam dobrą motywację - podobał mi się kolega z pracy, więc chciałam zrobić coś, co pozwoliłoby mi uwierzyć w siebie i poderwać tego przystojniaczka. Po 3 miesiącach kuracji już nie straszne były mi słodycze, a i dietę zmieniłam na zdrowszą. Chudłam w oczach i wreszcie od 10 lat czułam się jak kobieta, a nie jak trzydrzwiowa szafa. Teraz ważę znacznie mniej niż przed podjęciem wyzwania.
Czuję się świetnie! Nareszcie jestem szczęśliwą kobietą. I choć tu i ówdzie mam jeszcze sporo fałdek, przystojniak z pracy, a teraz już mój chłopak mówi: "Kochanego ciałka nigdy za wiele"!

| « poprzednia | następna » |
|---|
Poprawiony (niedziela, 25 lipca 2010 12:42)










Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.